piątek, 16 sierpnia 2019

FOTOWYCIECZKI - LWÓW - RYNEK

       Kwadrat, prostokąt, a w wypadku Lwowa - trapez, wokół cztery ściany kamienic, 
a w czterech narożnikach osiem odchodzących prostopadle od siebie  ulic - tak wygląda każdy rynek miasta budowanego na tzw. niemieckiej lokacji. Tak więc dla większości Polaków lwowski Rynek wzbudza swojskie skojarzenia - no taki sam jak nasz!








  " Ohydny czworobok z kominem" - takiej opinii doczekał się od lwowian centralny budynek miejskiego Rynku - Ratusz. Wybudowano go w latach 1827-35 w stylu klasycyzmu i jego wygląd nie wzbudził zachwytów. Lwowianie pamiętali swój ukochany stary, średniowieczny ratusz. Składał się on z trzech budynków różnej wysokości. Najstarsza środkowa część wybudowana była w XIVw., zachodnia w XV, a wschodnia w XVI. W 1619r. przy Ratuszu wyrosła murowana wieża nakryta kopulastym hełmem. Ponad kopułą obracał się wiatrowskaz z lwem w koronie. Brązowa rzeźba była duża i ciężka, tak więc przy każdej burzy i mocnym wietrze lwowianie zadzierali głowy na 58 metr i patrzyli, czy aby lew nie zamierza spaść. Wierzono, że taki upadek przyniesie miastu niechybne nieszczęście. Szczyt wieży otoczony był galeryjką podtrzymywaną przez osiem mniejszych kamiennych lwów - wędrował tędy trębacz oznajmiając godziny lub alarmy. I to jeszcze nie koniec ratuszowych lwów - ostatni - dziesiąty zasiadał przed wejściem ( pochodził z 1591r.). O nim mówiono - " lew, co zawsze czuwa". W 1874r. lew opuścił wartę i przeniesiono go pod Kopiec na Wysokim Zamku, 
a następnie upchnięto w kątku włoskiego podwórka w Kamienicy Królewskiej..., 
oj, nieładnie...lwu się to na pewno nie podoba...
   Na początku XIXw. wieża się zawaliła, stary ratusz też już nie prezentował się godnie 
i modnie, tak więc wszystko wyburzono i wybudowano nowy gmach. Jest masywny 
i monumentalny. Mieści 9 sal i 156 pokoi. Wnętrza prezentują styl secesji, art deco 
i neoklasycyzm. Nie ma już lwów na wieży ani na wiatrowskazie. Pozostały tylko te strzegące wejścia. Na frontonie głównej fasady umieszczono herb miasta.
  Na wieżę można wejść po 350 schodach...ufff!





czwartek, 2 maja 2019

KRETA - PAŁAC W KNOSSOS

   Kilka kilometrów od Heraklionu głęboko pod ziemią przez około cztery tysiące lat skrywały się przed ludzkim okiem pozostałości Pałacu z Knossos.
Historia kompleksu łączy się z kulturą minojską oraz mitami o Minotaurze, Dedalu i Ariadnie.


MINOJCZYCY

   Lud Minojczyków przybył na Kretę z Azji Mniejszej, Bliskiego Wschodu lub Północnej Afryki..., tak więc już na wstępie wiemy niewiele...Prawdopodobnie zajęli wcześniejsze, opuszczone osady neolityczne. Niedaleko północnego wybrzeża - około 4 km - na zboczu góry Kefalos wybudowali z czasem potężny kompleks pałacowy. Nie był otoczony murem obronnym, tę rolę pełniło ukształtowanie terenu, a i zagrożenie nie było jakieś wielkie. Minojczycy byli cywilizacją wysoko rozwiniętą i postępową - to za ich sprawą kultura miedzi zastąpiona została kulturą trwalszego i twardszego brązu. Potężny pałac Minojczyków miał system dostarczania i ogrzewania wody oraz łazienki - a jesteśmy w około 2000-nym roku p.n.e.!

MINOJSKIE MITY

    Oto Zeus miał pewnego dnia porwać piękną córkę władcy Kannan - Europę. Ta urodziła dwóch synów. Jednym z nich był Minos - późniejszy król wyspy. Gdy nim został, musiał stawić czoła wielkiemu przeciwnikowi -  Minotaurowi. Był to krwiożerczy potwór o ciele człowieka       i byczej głowie. Pojawił się na Ziemi jako owoc związku żony Minosa i białego byka. To rzadkie zwierze miało być ofiarowane Posejdonowi. Minos jednak tego nie zrobił
i bóg mórz okrutnie się zemścił. Minotaur budził przerażenie, dlatego król zlecił wielkiemu wynalazcy Dedalowi zbudowanie pod królewskim pałacem labiryntu. Dedal wywiązał się
z zadania znakomicie - kto raz wszedł w podziemi, nigdy z nich nie wyszedł...Potworowi trzeba było jednak składać ofiary. Król Minos wysyłał posłańców do Aten, które przegrały wojnę z Kretą, aby przywozili stamtąd na ofiarę po siedem dziewcząt i siedmiu młodzieńców, wybieranych w drodze losowania. Pewnego razu wraz z ofiarami przybył na wyspę dzielny Tezeusz. Musiał coś w sobie mieć, bo od pierwszego spojrzenia zakochała się w nim królewska córka Ariadna. Dała Tezeuszowi kłębek nici, których koniec przywiązano w wejściu do labiryntu. Siła i odwaga pozwoliły mu skręcić Minotaurowi byczy kark, a w opuszczeniu skomplikowanego labiryntu pomogła zwijana na kłębek nić Ariadny. Uradowana królewska córka wraz z Tezeuszem i uratowanymi ofiarami wsiadła na statek i opuściła rodzinna Kretę, choć ojcu bardzo się to nie podobało. 




PAŁAC W KNOSSOS

   Położone między pagórkami porosłymi winnicami i sadami Knossos według Homera było stolicą minojskiej Krety. 



   Pierwszy minojski pałac powstał około 2000r.p.n.e. Z powierzchni zmiotło go trzęsienie ziemi z 1700r.p.n.e. Drugi pałac  był szczytowym osiągnięciem cywilizacji Minojczyków. Był wielokrotnie niszczony przez kolejne trzęsienia ziemi, tsunami, ale też odbudowywany. Około 1450r.p.n.e. zniszczył go potężny pożar. W tym czasie na wyspę przybyli z Peloponezu Achajowie, którzy zagościli na Krecie na dłużej przejmując władzę. Ponieważ archeolodzy nie odkryli jakichkolwiek śladów walk, prawdopodobnie Minojczycy opuścili Kretę wcześniej pozostawiając tylko ruiny swej cywilizacji.

   Pałac pozostawał nieodkryty bardzo długo, bo aż do XiXw. Pierwsze wykopaliska na niewielką skalę rozpoczął w 1879r. światły nauczyciel - pasjonat  z Heraklionu. Ale cóż mógł zrobić sam - niewiele. W każdym razie w świecie archeologicznym zasiane zostało ziarno zaciekawienia. W 1886r. tematem zainteresował się odkrywca Troi - Schliemann. Kreta pozostawała w tym czasie pod panowaniem tureckim, a Turcy mieli z tym archeologiem złe doświadczenia - po odkryciu Troi większość artefaktów została podstępnie wywieziona 
z Turcji. Dopiero od 1890r. zaczęto prowadzić szerzej zakrojone prace archeologiczne pod patronatem angielskiego archeologa Artura Ewansa, który zakupił cały teren wykopalisk 
i kopał tam przez trzydzieści lat.


   Jego prace do dziś spotykają się z wielka krytyką. Po pierwsze - bardzo chciał jak najszybciej dostać się do warstw najstarszych, a więc najgłębszych, przez co zniszczył bezpowrotnie to, co było młodsze i leżało wyżej. Po drugie - stosował rekonstrukcje, które trochę mijały się z obowiązującymi wówczas archeologicznymi prawidłami. Dlatego dziś patrząc na zwiedzane ruiny pałacu, ma się mieszane uczucia i wrażenie patrzenia na coś, co bardziej przypomina teatralne dekoracje.

środa, 3 kwietnia 2019

SANTORINI KALISTE - NAJPIĘKNIEJSZA

   


   Na początku była wyspa, a na niej wulkan. Potem nastąpiło kilkadziesiąt erupcji oddalonych w czasie - mniej więcej co 20 tysięcy lat. W efekcie powstała kaldera - jedna 
z największych na świecie. Ostatni raz wulkan uaktywnił się 3600 lat temu - był to koniec ówcześnie istniejącej na wyspie cywilizacji. 
   Mimo upływu czasu krajobraz Santorini nie złagodniał, jest piękny, ale surowy. Zresztą nikt nie powiedział, że wulkan zapomniał o swych powinnościach, on ciągle jest, drzemie. Zapomnieli o nim ludzie.






  Kaldera znaczy z hiszpańskiego kocioł - i pewnie niezły kocioł tu był, gdy wulkan wziął się do roboty. Kaldera to potężne zagłębienie w ziemi powstałe po wybuchu i często wypełnione wodą. Prawie okrągły zbiornik wodny otaczają pozostałości pierwotnej wyspy - największa Thira i cztery mniejsze - Tirasia, Nea Kameni, Palea Kameni i najmniejsza Aspronisi.
  Tutejsza kaldera ma około 10km średnicy, a głębokość "kotła" sięga 350m. Ciekawostką jest fakt, że właśnie taka głębokość jest całkiem blisko brzegu w okolicach tzw. Starego Portu.         W związku z tym statki muszą cumować w pewnej odległości, ponieważ nie dysponują tak długimi kotwicami.