piątek, 21 lutego 2020

ZŁAP FOTKĘ - PIĘKNA ZIMA NAD BAŁTYKIEM... HEL





























ŚWIDNICA - KOŚCIÓŁ POKOJU


   Wojna trzydziestoletnia (1618-48) zakończyła się podpisaniem traktatu westfalskiego, 
na mocy którego cesarz Ferdynand III Habsburg dał prawo luteranom zamieszkującym Dolny Śląsk do budowy trzech kościołów. Powstały trzy - w Świdnicy, Jaworze i Głogowie.
  Najmniej szczęścia miała świątynia z Głogowa - uległa pożarom i huraganom i w XVIIIw. zamieniła się w zgliszcza. Biorąc pod uwagę materiały i sposób budowy, o czym za chwilę - trudno się temu dziwić...Albo inaczej - dziwić się trzeba, że wciąż istnieją pozostałe dwie. 
Są największymi drewnianymi budynkami religijnymi w Polsce i w 2001r. zostały wpisane na listę UNESCO. 




   Wracając do historii - decyzja cesarza Ferdynanda była przemyślana - kościoły miały być tymczasowym rozwiązaniem łagodzącym spory religijne, tak więc zgoda na budowę była obwarowana ostrymi warunkami: kościół mógł powstać poza murami miasta, ale nie dalej niż na odległość strzału z armaty z murów miejskich - gdyby trzeba go było zlikwidować, nie mógł mieć wież i dzwonów, budowa mogła trwać najdłużej rok, dozwolonymi materiałami budowlanymi były drewno, słoma, glina i piasek, finansować mogli je tylko protestanci, wokół świątyń nie mogła powstawać dodatkowa infrastruktura, np. szkoły parafialne.
   Czy w takiej sytuacji mogło powstać coś wyjątkowego? Oj mogło, chociaż zewnętrzne szachulcowe mury tego nie zapowiadają. 



   Genialny projekt architekta Albrechta von Saebischa opierał się na drewnianej konstrukcji ryglowej, co wbrew przewidywaniom dało budowli stabilność i trwałość, pozostałe nietrwałe materiały można było w miarę potrzeb wymieniać.
  Na podziw zasługuje też tempo budowy - kamień węgielny położono w sierpniu 1656r., 
a pierwsze nabożeństwo odprawiono już w czerwcu 1657r. Tak więc niepotrzebny był nawet ten warunkowy jeden rok...
   Kościół ma 1090mkw, mieści 7500 wiernych - 3000 miejsc siedzących, reszta stojących. Aż trudno wyobrazić sobie tę świątynię wypełnioną ludźmi zajmującymi miejsca we wszystkich lożach, antresolach i balkonach.

  Z zewnątrz kościół wydaje się duży, ale prosty i skromny, za to po wejściu napada na nas barokowy przepych. W pierwszej chwili naprawdę nie można się zorientować we wnętrzu 
i nie wiadomo, na co najpierw patrzeć...



   Kiedy już minie pierwsze łoł, zacznijmy patrzeć selektywnie:

niedziela, 2 lutego 2020

FOTOWYCIECZKI - ROZTOCZE - SZUMY NA TANWI

 
   Tanew to 113-kilometrowa malownicza rzeka meandrująca po południowym Roztoczu. Jej początek skrywa się w bagnach objętych rezerwatem "Źródła Tanwi" między wsiami Stara Huta i Złomy Ruskie. Drugi z rezerwatów "Nad Tanwią" znajduje się w okolicach wsi Susiec
i obejmuje fragment rzeki, której dno uległo unikatowemu przekształceniu w wyniku ruchów geologicznych w trzeciorzędzie. Rzeka przepływa przez tzw. krawędź Roztocza biegnącą między fałdem Europy Zachodniej i płytą Europy Wschodniej. Między Wyżyną Roztocza 
a obniżeniem Kotliny Sandomierskiej wykształciły się skalne progi, po których szemrze sobie Tanew. Na terenie rezerwatu jest ich 24. Niby takie rzeczne wodospadki nie są jakąś rzadką sprawą, ale zwykle przebiegają one w poprzek biegu rzeki, tutaj układają się mniej lub bardziej ukośnie tnąc wodę w różnych kierunkach. Spacer w rezerwacie to 17km okrężnej ścieżki wśród lasów, piasków, nad rzeką, w ciszy....no może nie zawsze, bo ludzi tu nie brakuje. 
  Początek i koniec znajduje się w Suścu, oznakowany jest niebieskim szlakiem. Na terenie rezerwatu oprócz Tanwi przepływa także mniejsza rzeka Jeleń tocząca czyściutką wodę po piaszczystym dnie. 
  Okolice Tanwi to przyrodniczo jedne z piękniejszych rejonów Roztocza. 

Najpierw las...














































Potem meandry Jelenia...czyściutka woda spływa po jasnym piasku, prawie nie widać jej na zdjęciach.